maCuenca! 17.09.09 - 03.02.10


Link 21.02.2010 :: 22:06 Komentuj (0)



F I N A L


Link 19.02.2010 :: 15:23 Komentuj (0)


Stało się. Nasz Erasmus dobiegł końca. 3 lutego 2010 roku wsiedliśmy w samolot, aby powrócić do Polski z bagażem bezcennych wspomnień naszej przepięknej hiszpańskiej 4,5 miesięcznej przygody...



ostanie chwile w ORI, ostatnia kawa w uczelnianej stołówce...




ostatni spacer z uczelni do miasta...





ostatni raz wspinaczka na starówkę...



ostatni lunch z Gemą...





ostatnie (przyjemne) spotkania z naszymi profesorami...



ostatnie chwile na kanapie, ostatnia kawa, ostatni papieros...




spotkanie z Ivanem i Brigitte....




ostatni wieczór u Stewiego...



pakowanie....




i ostatnie tapas w El Quinto Pecado. Przyszli wszyscy Ci, którzy mieli przyjść....

















przed świtem 3 lutego po raz otatni zamknęliśmy drzwi naszych mieszkań....








i ostatni raz usiedliśmy w poczekalni na stacji CUENCA...



każde z nas pożegnało się wcześniej z tymi, którzy byli dla nas najbliżsi... nawet moja historia zakończyła się niespodziewanym, (ale jakże pięknym!) pożegnaniem z Robbym. Nie da się opisać smutku jaki towarzyszył nam w ostatnich chwilach naszego hiszpańskiego życia w "wiosce pośrodku niczego"... Były momenty kiedy trudno było opanować łzy. Na stacji żegnali nas Antonio i nasz najkochańszy Stewie....




a potem była koszmarna podróż do Polski, z opóźnionym 3 godziny lotem do Berlina i 6 godzinną podróżą z lotniska do domu....




a potem zimno, śnieg i pustka... Przywieźliśmy ze sobą - każde z osobna - swoją historię, swoje wspomnienia, doświadczenia. Jesteśmy inni już niż przed wyjazdem... Próbujemy opowiadać jak tam było, ale dociera do nas, że nie uda nam się słowami wyrazić jak wiele ta Hiszpania w nas zmieniła i jak ważny był dla nas ten wyjazd...



trudno nam się odnaleźć w polskiej rzeczywistości ...


najważniejsze, żebyśmy mimo tego otaczającego nas lodu zachowali w sobie hiszpańskie słońce...


i mamy nadzieję, że będzie OK!



na zakończenie dla wszystkich, którzy towarzyszyli nam w czasie erasmusowej przygody...



G R A C I A S   &   A D I O S !!! 


Monika 'Baśka'  -  Eva Maria  -  Matias



50.


Link 01.02.2010 :: 14:31 Komentuj (1)



W sobotę Brigitte i Ivan zabrali nas na wycieczkę 70 km od Cuenci do ruin antycznego romańskiego miasta (jedno z 3 na terenie Castilla La Mancha). Ivan i Brigitte to nasza favorito pareja, Ivan świata poza rubią nie widzi i non stop mówi do niej cariño... każde z nas chciałoby mieć swojego Ivana ;)































49.


Link 30.01.2010 :: 21:39 Komentuj (0)



7, 6, 5 . . .































48


Link 27.01.2010 :: 15:24 Komentuj (1)


To co do nas dociera z Polski to jak wiadomości z odległej planety. Nasze organizmy nawet nie są w stanie wyobrazić sobie funkcjonowania w temperaturze -20C. Tutaj czasem słońce, czasem deszcz (coraz częściej z przewagą słońca). Nic dziwnego, że Hiszpanie mają tyle radości w sobie, skoro dla nich zima trwa góra 2 miesiące a najniższa temperatura to -5C w ciągu dnia. W takim klimacie trudno wpaść w depresję








Różne są sposoby na przeżycie Erasmusa. Można tak jak my, bawić się przez kilka dni w tygodniu, próbować hiszpańskich trunków i wplątywać się w zawiłe stosunki międzynarodowe ale można też inaczej, tak jak nasza uczelniana koleżanka - na LaCalle jej nie widujemy, ale za to była we wszystkich kościołach, klasztorach i zakonach i czyta już Kapuścińskiego po hiszpańsku...











47


Link 25.01.2010 :: 23:18 Komentuj (1)


Maraton rozpoczął się w czwartek przy pomocy naszej dobrej hiszpańskiej przyjaciółki Anis... Po udanym botellonie- tradycyjnie w mieszkaniu Evy, ruszyliśmy na LaCalle a potem po raz pierwszy do kluby Cache, który znajduje się jakieś 7 minut od imprezowego centrum (więc jak na Cuence dość daleko:P) I już od wejścia wiedziałem, że to miejsce dla mnie. Żałuję, że dopiero na 2 tygodnie przed końcem poznaliśmy ten lokal, bo imprezy tam są genialne, co potwierdziliśmy równiez w piątek i sobotę...














Piątek, botellon z końcówką Anis. Potem LaHacienda a przed 4tą ponownie do Cache. Z początku drętwo, ale później impreza się rozkręciła i zakończyła się dość zaskakująco ;) Przy Billy Jean rozgrzaliśmy z Evą parkiet do tego stopnia, że zostaliśmy otoczeni przez publikę i sfilmowani... a w tym czasie Baśka rozgrzewała parkiet z dawno niewidzianym Józkiem












Sobota. Próbowaliśmy połączyć kilka światów, kilka klimatów. Zrobiliśmy kontarst zapraszając pareje Bellas Artes, Italiańca oraz Szkota. Potem oczywiście zatłoczona LaCalle, gdzie pareja została w undergroundowych klimatach BigOne, Szkot w hiszpańskich objęciach a my z Italiano podbiliśmy ponownie genialne Cache. Moja wspólokatorka nie cierpi tego klubu za wszystko to, za co ja go wielbię...















W niedzielę był polski rosół, z wiadomych względów... żeby nie było, że tylko imprezujemy - dziś dostaliśmy wyniki z egzaminu z literatury angielskiej. Każde z nas bije na głowę Hiszpanów ilością uzyskanych punktów !



Zostało 8 dni ...



46


Link 22.01.2010 :: 16:26 Komentuj (3)

odpowiedź:




* 19 stopniC. dzisiaj w Cuence! Przywiążemy się łańcuchami i nie wrócimy do krainy wiecznego lodu !



45


Link 21.01.2010 :: 17:19 Komentuj (0)


We wtorek wybraliśmy się ze Stewartem na najlepsze tapas w mieście czyli do El Rojo Vivo. Zamawiasz piwo za 2 € i do tego dostajesz tapas którym naprawdę można się najeść. Tak dużą porcję serwują tylko w Rojo. Lubię to miejsce też ze względu na wystrój, to najbardziej posh klub w mieście.








Środa, przed północą - dostajemy zaproszenie na imprezę flamenco do mieszkania jednej z koleżanek Baśki. Hiszpanki od wejścia przemieniają mnie w Hiszpana, a ja na to pozwalam (Erasmus zmienia ludzi!) a potem szaleją z aparatami fotografując moje niebieskie oczęta. Sexy blondi wdzięcznie przedstawiła mi się jako Jessie i byłaby pareja por la noche ;) no ale rubia nada ingles... Impreza była ostra do czasu, aż do drzwi zapukali panowie funkcjonariusze. Musieliśmy w liczbie 23 persony opuścić mieszkanie i przenieść się do klubu Turincon...
























& bonus
- moja wspólokatorka, w połowie zimy, przywiozła z domu skrzynkę pomarańczy. U nas w Polsce to co najwyżej skrzynka jabłek ...



i na koniec zagadka - co to może być ?




44


Link 19.01.2010 :: 21:00 Komentuj (0)



Przez rytm życia 'od fiesty do fiesty' przyzwyczailiśmy nasze organizmy do nieprzespanych nocy. Nie zdarzyło się nam chyba żebysmy położyli się spać wcześniej niż przed 2gą. Ostatniej nocy np. udało mi się zasnąć dopiero przed świtem. Często zdarzają się nam późne spacery po opustoszałym mieście, tym bardziej że ostatnio jest dość ciepło. Cuenca jest bardzo bezpieczna, więc moje codzienne późne powroty nie są traumatyczne. Błądząc nocą po wąskich uliczkach starego miasta nie boję się, że zza rogu wybiegnie banda narąbanych szalikowców. Będzie mi brakować tego spokoju po powrocie do Polski...























43


Link 17.01.2010 :: 22:31 Komentuj (1)


Cuenca wróciła do życia. La Calle odżyła, tak jak i my po świątecznym letargu. Włoska załoga powróciła i na nowo zaczęliśmy kręcić naszą hiszpańską telenowelę. Pojawiły się nowe wątki, nowi bohaterowie. Na 2,5 tygodnia przed powrotem na scenie nowa postać - Juan (czysta krew hiszpańska...;)  


Maraton zaczęliśmy w czwartek, bawiliśmy się w LaHacjendzie w towarzystwie Italiańców (dla fanów Baśki: na ring powrócił Jose ;) Niestety zapomnieliśmy aparatu, a byłoby co pokazać :p


Piątek to szaleństwo po trunku widocznym powyżej. Najpierw erasmusowe party w Draculi a potem tradycyjnie People. Zdarzyły nam się nawet chwilowe zaniki pamięci i chyba dzięki temu nie miałem oporu przed szaleństwem z nieznajomymi Hiszpankami, które same sprowokowały mnie do zabawy - niebieskooki typ północny do egzotyka wśród ciemnookich południowców!



















Sobota to powtórka z rozrywki. Tym razem mix alkoholi i klubów. A główną atrakcją nocy był Pan Architekt, najgorętsze ciacho jakie udało nam się złowić w ElBusie...









Y ahora, solo seis fiestas mas :(:(((



________________

2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień

Księga gości

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl